Słoiczki czy domowe obiadki? Poznaj plusy i minusy!

słoiczek czy domowy obiadek

Rodzice dzielą się zazwyczaj na dwa fronty: zagorzałych przeciwników słoiczków i tych którzy bazują głównie na nich. To kto z nich ma w końcu rację, kogo słuchać, co wybrać: słoiczki czy domowe obiadki ? W końcu obie grupy mają swoje argumenty. Najczęściej w miarę logiczne 😉 Kiedy przychodzi czas na rozszerzanie diety stajemy przed dylematem co wybrać: słoiczki czy domowe obiadki? Kupować, czy gotować? Każdy z nas chciałaby przecież dla swojego dziecka jak najlepiej, a więc jaki wybór podjąć, co będzie najlepsze? Zamieszam dzisiaj trochę między tymi dwoma grupami 😉

Matka Polka, czy matka wygodna?

Muszę się wam przyznać, że naprawdę lubię gotować dla swoich dzieci. Kręciłam te wszystkie papki dla synka, teraz robię je dla córki. Nie mam problemu z tym, że gotuję na dwa garnki, w jednym dla naszej trójki, w drugim dla Malutkiej bez soli i innych przypraw. Ale z drugiej strony jestem wygodną matką, która lubi ułatwiać sobie życie. Może się to wydawać trudne do pogodzenia, ale tylko z pozoru.

Po prostu życie, zwłaszcza kiedy mamy dzieci, potrafi nas zaskoczyć i czasem, a może nawet często ma za nic nasze plany. W końcu wystarczy nieprzespana noc, (o co nie trudno z niemowlakiem!) i już plany na następny dzień nam się walą. Przy drugim dziecku w końcu zrozumiałam, że nie zawsze trzeba się szarpać, żeby wszystko było idealnie. Czasem lepiej odespać zarwaną noc i podać dziecku danie ze słoiczka, niż nie mieć dla niego siły i czekać tylko aż dzień się skończy i będziemy mogły w końcu położyć się spać.

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego rodzice dzielą się na takie dwie radykalne grupy, a ich wybór sprowadza się do dylematu słoiczki czy domowe obiadki.

słoiczek czy domowy obiadek

Słoiczki czy domowe obiadki?

Jestem jak najbardziej za domowymi obiadkami. Nie ma nic lepszego niż świeży domowy posiłek, nic tego nie zastąpi. Ale tylko wtedy jeśli mamy dostęp do sprawdzonych produktów. Najlepiej jeśli pochodzą z naszej działki, wtedy mamy pewność, że nie ma w nich nawozów i pestycydów. Tego powinniśmy unikać w pokarmach dla dzieci jak ognia!

Możemy oczywiście kupować sprawdzone produkty ekologiczne, takie też będą dobre dla dziecka. Prawdziwe ekologiczne warzywa to takie z europejskim certyfikatem i znaczkiem zielonego listka z dwunastu gwiazdek. Takie rośliny są hodowane w określonych warunkach, m.in. daleko od dróg i mogą być u nich stosowane jedynie określone nawozy. Na takich uprawach co roku przeprowadzane są kontrole i wydawane certyfikaty. Ale przecież nie musimy kupować drogich produktów z certyfikatem, czasem wystarczy się rozejrzeć, poszperać, popytać, żeby znaleźć kogoś zaufanego kto sprzeda nam zdrowe warzywa i owoce.

Mam to szczęście, że moi rodzice mają swoją małą działkę i dzięki nim mam dostęp do ekologicznych warzyw i owoców, ale niestety nie wszystkich. Dlatego kiedy podawałam moim dzieciom pierwszy raz brokuła, wybrałam tego ze słoiczka. Nie chciałam ryzykować kupna brokuła zimą w sklepie, raczej nie miałby zbyt wiele wspólnego ze zdrowiem i ekologią.

Żeby nie gotować codziennie to przygotowuję większe ilości i zamrażam, można też pasteryzować w małych słoiczkach. Dzięki temu mam zapasy i mogę wybierać różne dania, tak by dieta mojego dziecka była urozmaicona.

Słoiczki sporo wad, ale i zalety

Nie wiem jak jest u Was, ale moje dzieci nie mogą porządnie najeść się daniami ze słoiczka. Zarówno kiedyś syn, tak teraz córka szybko robi się po nich głodna. Najwyraźniej są mało treściwe, a moje dzieci należą do tych które lepiej ubierać niż żywić ;). Co jest dla mnie wielką radością, podziwiam wszystkie mamy niejadków! Wystarczy spojrzeć na skład dań w słoiczkach, czy zauważyliście, że mięsa potrafi być zaledwie 7-9%? Im lepsze i droższe mięso lub ryba tym jest go mniej. Posiłki trzeba bilansować i nie mówię, żeby połowa to było mięso, ale 7% to naprawdę niewiele…

A z czym wiąże się początek karmienia niemowlaka? PLAMY!! Straszne plamy, brudne jest wszystko, w końcu nasz Maluch dopiero się uczy jeść. Zauważyłam taką tendencję, że plamy po jedzeniu ze słoiczków są straaaaaasznie trudne do usunięcia. Muszę je namaczać i dopiero potem prać, a czasem i to nie wystarcza i plama nadal zostaje. Z domowymi obiadkami nie mam takich problemów. Nie wiem od czego to zależy, ale dla mnie to duży minus, w końcu przy mojej kochanej dwójce spędzam wystarczająco dużo czasu na praniu.

Zawsze zastanawia mnie też termin przydatności. No jakim cudem te słoiczki mają trzy lata ważności? Jakie cuda się tam dzieją? To już jest tajemnica producentów, ale wiem na pewno, że świeże posiłki są najzdrowsze, a taka obróbka która pozwala na tak długie przechowywanie musi pozbawiać części wartości odżywczych.

Kolejnym minusem jest dla mnie cena. Tak, gdybyśmy chcieli kupić naszemu dziecku posiłki na każdy dzień to naprawdę wyszła by niezła kwota! Słoiczki kosztują od około 3zł do nawet 7zł. Łatwo sobie przeliczyć jak duże są to koszty, do tego jakiś deserek i cena praktycznie razy dwa. No właśnie deserek… Tutaj wydaje mi się, że naprawdę warto korzystać ze świeżych owoców, warto uczyć dziecko takiego jedzenia, to zapunktuje w przyszłości.

Ufff sporo tych minusów, a czy są plusy? Pewnie! W końcu tak jak pisałam wcześniej słoiczki muszą spełniać szereg norm więc ufam, że zawarte w nich warzywa i owoce są bezpieczne dla moje dziecka. Gotowe posiłki są też bardzo wygodne. W końcu wystarczy podgrzać i można podawać dziecku! Ja korzystam z nich kiedy np. jedziemy na jakąś wycieczkę. Nie muszę się wtedy martwić o to co podam niemowlakowi do jedzenia. Ale korzystam z nich nie tylko na wyjazdach, wystarczy wyjście do babci, nie wymagam, żeby ktoś gotował specjalnie dla mojego dziecka. Słoiczek po prostu zabieram ze sobą i nie martwię się, że coś się wyleje i wszystko zabrudzi.

Słoiczki to też ogromny wybór. Na półkach jest tyle rodzajów posiłków dla dzieci. Różne rodzaje warzyw, mięsa, ryb. Naprawdę jest w czym wybierać. Ja mam w domu kilka słoiczków tak na wszelki wypadek. Czasem kiedy kończą mi się moje zapasy, a nie mam czasu lub zwyczajnie weny na gotowanie to podaję słoiczek, bez wyrzutów sumienia!

Brakuje Ci pomysłów?

Sporo rodziców narzeka, że nie ma pomysłów na gotowanie dla dzieci lub nie wie jak to zrobić. Moja mama opowiadała mi jak to gniotła dla mnie posiłki widelcem, a potem przecierała przez sitko… Sporo roboty, ale teraz na szczęście mamy blendery, które bardzo ułatwiają życie.

Moja córka bardzo lubi dynię więc teraz z nią eksperymentujemy. Dzisiaj gotowałam: ziemniaczki, marchewkę, kawałek pietruszki, dynię i indyka. Wszystko gotuję w jednym garnku, zaczynam oczywiście od tych warzyw które potrzebują najwięcej czasu i stopniowo dokładam kolejne oraz mięso. Indyka można też ugotować na parze. Potem wszystko blenduję i dzielę na porcje. Pamiętajcie, że koło 7-8 miesiąca zaczynamy podawać grudki, czyli nie blendujemy już tak dokładnie albo rozgniatamy widelcem. Już niebawem włączymy do diety żółtko jajka.

Rozszerzanie diety to ciekawy etap, ale nie warto zamykać się tylko na jedną opcję. Słoiczki czy domowe obiadki? Korzystaj z obu opcji i nie miej wyrzutów sumienia jeśli musisz podać słoiczek!

TUTAJ znajdziesz najczęstsze błędy podczas rozszerzania diety, sprawdź, czy ich nie popełniasz!

słoiczki czy domowe obiadki

Jeśli spodobał Ci się post słoiczki czy domowe obiadki i uważasz, że może przydać się innym rodzicom to będzie mi bardzo miło jeśli:

  • polubisz go lub udostępnisz na moim Facebooku,
  • zostawisz komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku lub Instagramie, by być na bieżąco z najnowszym wpisami
  • zostawisz na Youtubie kciuk w górę i klikniesz subskrypcję

Dziękuję!

Udostępnij ten wpis:

Możesz też poznać inne moje wpisy:

One comment on “Słoiczki czy domowe obiadki? Poznaj plusy i minusy!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.